Pani Agnieszka była jedną z pierwszych osób, które rejestrowały się na naszej platformie osocze.org jako ozdrowieniec. Po kilku dniach RCKiK skontaktowało się z Panią Agnieszką i zaprosiło ją na pobranie osocza.

Zapraszamy do przesłuchania wywiadu, którego udzieliła naszej Pani Prezes Annie Gibas.

Jest to najlepszy dowód na skuteczne działanie naszego projektu.

 „Siła jest Kobietą”. Jeśli tak, to ma z całą pewnością twarz Agnieszki. Nauczyciel na medal (2017), Wolontariusz Roku (2018), chemik, pasjonat, społecznik. Podziwiana przez młodzież, którą zaraża nie tylko pozytywnym usposobieniem, ale mocą niesienia pomocy. Dzięki Fundacji Why Not, dowiedziała się o platformie osocze.org i pomogła. Bo pomaganie ma we krwi… choć tym razem także w osoczu.

W rozmowie z Anią Gibas – Prezes Zarządu Fundacji Why Not, o pokonaniu choroby, cierpieniu, bólu i strachu… spowodowanym przez COVID-19 i o tym jak oddanie osocza wpłynęło na Jej życie – Agnieszka Twardowska z Zabrza, tuż po oddaniu osocza w RCKiK w Katowicach.

Ania Gibas – Agnieszko, powiedz jak dowiedziałaś się o tym, że jesteś chora?

Agnieszka Twardowska – Po zrobieniu testu – 26 października okazało się, że jestem „pozytywna”.

AG – Większość chorych mówi o niezwykłym osłabieniu, braku czy też osłabieniu zmysłów, o dusznościach. Jak choroba przebiegała u Ciebie?

AT – Moja choroba, myślę, że przebiegała finalnie to i tak dosyć łagodnie. Bardzo bałam się pójścia do szpitala. Na początku bardzo bolało mnie ciało. Każda w zasadzie tkaneczka, każdy centymetr i skontaktowałam się z lekarzem, który podczas teleporady słysząc o moich dolegliwościach i o tym, że teoretycznie mogłam mieć kontakt z osobami z wirusem wystawił skierowanie na wymaz.

AG – Zastanawiałaś się, gdzie mogłaś się zarazić? Przecież pracujesz w szkole, masz kontakt z dziećmi, młodzieżą.

AT – Tak, miałam kontakt z dużą grupą dzieci z racji wykonywania zawodu, w związku z tym przypuszczam, że właśnie to było moim źródłem zakażenia.

AG – Jesteś Ozdrowieńcem. Oddałaś osocze. Powiedz, co Cię skłoniło do takiego ruchu?

AT – Długo o tym myślałam, bo różne media podają tą informację – „ozdrowieńcy – pomóżcie innym”. Natomiast myślę, że w dużej mierze FUNDACJA Why Not, przekonała mnie do tego kroku. Była moim trybikiem napędzającym całą machinę. Dzięki mediom społecznościowym i stronie, dowiedziałam się i upewniłam się w przekonaniu, że tak. Powolutku zaczęłam czytać, jakie wymagania muszę spełnić, by zostać osoczodawcą. Przeszłam pozytywnie weryfikację na portalu osocze.org i… mogę!

AG – Fundacja, jako pierwsza stworzyła platformę osocze.org do skomunikowania trzech źródeł: Ozdrowieniec – RCKiK – Szpital, tak aby w jak najkrótszym czasie można było dotrzeć z osoczem do potrzebujących. Agnieszko, jakie są Twoje spostrzeżenia jeśli chodzi o tą platformę? Jak wyglądało Twoje przejście przez ankietę przygotowawczą? Czy jest ona prosta, zrozumiała?

AT – Platforma jest fenomenalna. Dlatego, że tak naprawdę każde pytanie weryfikuje to, czy faktycznie ozdrowieniec się „nadaje” do tego aby oddać osocze czy nie. I okazuje się, że dzięki tej platformie nie musiałam już kompletnie nic robić! Dlatego, że wypełnienie wszystkich punktów, spowodowało, że RCKiK umówiło mnie na konkretny termin, konkretną godzinę i w konkretnym ośrodku i ja po prostu tylko musiałam się tam stawić.

AG – Kiedy oddałaś osocze i jak przebiegał sam proces?

AT – Wyprawa z Zabrza do Katowic. W Katowicach w RCKiK o godzinie 8:00, 10 grudnia miałam się stawić i tak też było. Okazało się, że od samego wejścia do Centrum traktowano mnie jak księżniczkę. Jako ozdrowieniec, miałam przywilej pierwszeństwa i szybko przeszłam przez etap ankiety. Naprawdę fenomenalnie. Jeżeli chodzi o sam przebieg, bo myślę, że każdego interesuje ta kwestia… Kochani! Naprawdę to nie jest nic strasznego! Owszem cały proces jest dłuższy nić oddanie krwi, bo u mnie trwał około 47 minut. Natomiast, jedyne co jest zadziwiające, to odczucie, że ta krew która z nas wypływa jest w temperaturze naszego ciała, czyli jest cieplutka, a z powrotem – wchodząc na ona obniżoną temperaturę. Czułam na początku tą zmianę. To jedyny dyskomfort i naprawdę chwilowy. Nic nie boli. Mogę spokojnie porównać ten proces do oddawania krwi.

AG – Czy czułaś się bezpiecznie? Nie miałaś żadnych wątpliwości?

AT – Tak. Miałam swojego koordynatora, Panią pielęgniarkę, która była przy mnie podczas oddawania osocza. Pytała czy wszystko jest w porządku, czy chcę się napić, czy się dobrze czuję i wręcz motywowała – o już jest jeden woreczek napełniony, jeszcze dwa przed nami… Kapitalnie.

AG – Czy będziesz po raz kolejny mogła oddać osocze?

AT – Jestem w kontakcie z lekarzem, który po weryfikacji moich badań i sprawdzeniu ilości przeciwciał określi, czy mogę oddać osocze ponownie. Nie ukrywam, że bardzo czekam na tą wiadomość, bo chciałabym oddać wielokroć… jednorazowo ratujemy przecież aż trzy osoby.

AG – Agnieszko co mogłabyś powiedzieć tym wszystkim, którzy są już ozdrowieńcami i którzy mają wątpliwości, którzy wahają się?

AT – Ja myślę, że każdy ozdrowieniec powinien przystąpić do ankiety na platformie osocze.org i słuchajcie, przecież to nie wymaga od Was deklaracji i wymogu pójścia oddania osocza, ale świadomość tego, że przeszliście cykl i możecie pomóc, sprawi, że obudzi to w Was potrzebę pomocy innym. Bo to jest główny cel!

AG – Agnieszko, dziękuję Ci za rozmowę, za poświęcony czas, ale przede wszystkim dziękuję Ci za postawę i odwagę. Za to że zarejestrowałaś się na platformie osocze.org i oddałaś osocze. To piękny finał działania.

AT – Dziękuję!